Elegia na odejście

Rozpoczynamy w Strategy&Future zupełnie nowy cykl.

 

Będziemy pisać symulowane przemówienia dla naszych polityków na temat najważniejszych i najbardziej doniosłych kwestii polityki zagranicznej i wielkiej strategii Rzeczypospolitej. Powiążemy to z realnymi wydarzeniami i sposobnościami do wygłaszania takich przemówień.

 

Chodzi nam o to, by ożywiać polską debatę publiczną, pobudzać zainteresowanie nią opinii publicznej i elit państwa oraz by po prostu kształtować kierunki tej debaty.

 

Co najważniejsze, przemówienia naprawdę wygłoszone i te napisane przez S&F będzie można porównywać.

 

Zapraszamy serdecznie!

 

Zaczynamy od przemówienia prezydenta RP wygłoszonego z okazji wręczenia Krzyża Wielkiego Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej Ambasador Nadzwyczajnej i Pełnomocnej Stanów Zjednoczonych Ameryki, JE Georgette Mosbacher, która kończy misję dyplomatyczną w Polsce.

 

Kancelaria prezydenta poinformowała, że order został nadany „w uznaniu wybitnych zasług w rozwijaniu polsko-amerykańskich przyjaznych stosunków i współpracy, za zaangażowanie w działalność na rzecz bezpieczeństwa międzynarodowego”.

 

W uroczystości wziął udział minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau.

Pałac Prezydencki w Warszawie (fot. Wikipedia)

Warszawa

 

Pałac Prezydencki, Sala Bankietowa

12 stycznia, wtorek, godzina 11:00

 

Ekscelencje – Szanowny Panie Ministrze Spraw Zagranicznych, Szanowna Pani Ambasador Stanów Zjednoczonych w Rzeczypospolitej Polskiej, Szanowni Państwo Ministrowie!

 

Stosunki polsko-amerykańskie liczymy na stulecia. W naszej wspólnej historii mamy bohaterów, którzy walczyli o to, co my, Polacy, nieco poetycznie, nazywamy „wolnością naszą i waszą”. Mówiłem o tym wielokrotnie, więc nie będę o tym ponownie wspominał szczegółowo, zwłaszcza że Pani Ambasador dobrze zna moje przychylne stanowisko wobec wspólnych polsko-amerykańskich spraw i interesów w przeszłości. W tym tej niedawnej, gdy po 1989 roku nasi żołnierze – polscy i amerykańscy – stawali ramię w ramię, by bronić światowego bezpieczeństwa i ładu międzynarodowego, korzystnego tak dla Polski, jak dla USA, który to ład zapanował po wydarzeniach lat 1989–1991 i po spektakularnym upadku Związku Sowieckiego.

 

W ciągu ostatnich pięciu lat nasza współpraca przybrała także niezwykle ważną dla nas postać amerykańskiej obecności militarnej na terenie naszego kraju i na wschodniej flance NATO. Militarna obecność amerykańska z całą pewnością wzmacnia bezpieczeństwo naszej części Europy. Przeszliśmy zatem wspólną drogę.

 

Ale chyba jeszcze więcej trudu jest przez nami.

Widzimy bowiem, że nadchodzą niespokojne i niepewne czasy. Czasy redefiniowania własnych postaw i zapatrywań. Nadeszła zatem pora, by wyznaczyć wspólnie szlak na przyszłość. By określić warunki przyszłej współpracy polsko-amerykańskiej i jej podstawowe założenia, które będą się sprawdzały z korzyścią dla USA i Polski w trzeciej dekadzie XXI wieku. Dzisiejsza ceremonia jest dobrą okazją, aby to otwarcie powiedzieć.

Przed Ameryką poważne wyzwania, w szczególności gospodarcze i strategiczne; widzimy to. Jako rzetelni sojusznicy wspierający USA w trudnych momentach, chcemy wraz z nową administracją amerykańską usiąść i w duchu sojuszniczym wysłuchać, jak Amerykanie pragną postępować w nadchodzących latach wobec swoich sojuszników oraz jaki mają szczegółowy plan strategiczny, który dałby szansę na zwycięstwo, to jest utrzymanie dotychczasowego ładu międzynarodowego. Wiemy też, że wyzwania są poważne, i jako lojalni sojusznicy martwimy się, czy Ameryka sobie z nimi poradzi. W ostatnich latach wiele na ten temat powiedziano. Teraz jednak, zważywszy na powagę chwili, czas na działania i o nich będziemy chcieli porozmawiać. To, co było do tej pory i stanowiło o naszej współpracy, nie zawsze i nie we wszystkich aspektach musi odpowiadać wyzwaniom przyszłości; wszyscy tu obecni z pewnością to rozumiemy.

 

W tym duchu, dziękując Pani Ambasador za jej obecność na placówce w Warszawie i za serdeczną współpracę, chciałbym teraz zamknąć pewien etap i przedstawić zapatrywania rządu w Warszawie na przyszłość i na trudne czasy, które przed nam. Będą to czasy zupełnie inne niż ostatnie 30 lat i będą wymagały właściwego skalibrowania stosunków polsko-amerykańskich, czego wszyscy byśmy sobie życzyli.

 

Znacząco wzrastająca wojskowa obecność amerykańska w Polsce, przede wszystkim w sensie liczbowym, ale także kwotowym, bo przecież przekłada się to również na wydatki, jest ważna tak dla Polski, jak dla Ameryki, która staje do konfrontacji o zachowanie ładu światowego, w tym w Europie. Ładu, który zbudowała i z którego korzystała. Obecność w Polsce doskonale obsługuje ten interes. Wysunięta obecność wojskowa USA w Europie jest korzystna oczywiście także dla Polski, wzmacnia potencjał odstraszania wobec rewizjonistycznych zachowań państw, które ład ten ostatecznie chcą zlikwidować.

Ale jak to bywa w relacjach między państwami i między ludźmi, należy dbać, nawet przy nierównych wkładach czy różnej wadze politycznej, by relacje te były wciąż partnerskie i by nawet w sytuacji sojuszu słabszego z silniejszym silny liczył się z komunikowanymi interesami słabszego. I aby silny miał w tym interes. Na tym polegają sojusze.

Ta swoista więź, o którą trzeba dbać, mocno wiąże, ale powoduje, że nie można ignorować takiego zdania. Niedochowanie tego prowadzi do powstania sytuacji, w której sojusz staje się pozorny, a strona, której interesy nie są należycie tym sojuszem obsługiwane, zaczyna poszukiwać pola manewru, bojąc się przecież o swój los, który zawisa na decyzjach drugiej strony. Dlatego Winston Churchill tak narzekał na przedziwną i dynamiczną naturę sojuszy, choć ostatecznie bez sojuszy nie byłoby wielkich zwycięstw Stanów Zjednoczonych w XX wieku.

 

Przy tym sygnalizujemy potrzebę wzmocnienia współpracy w dziedzinie pozamilitarnej. Współpraca wojskowa i wiarygodność sojusznicza jest ważna, ale nadmierna jednostronność relacji może prowadzić do niepożądanych, a przede wszystkich niekoniecznych uzależnień, co naszym zdaniem, jak już wspomniałem, osłabia sojusze.

W tym duchu liczyliśmy na często wspominaną przez przedstawicieli Stanów Zjednoczonych inicjatywę Trójmorza, w tym na zaangażowanie amerykańskie gospodarcze i finansowe, a także technologiczne w tę inicjatywę. Muszę powiedzieć także o współpracy technologicznej, energetyce jądrowej, przenoszeniu łańcuchów dostaw do naszej części świata i innych inicjatywach, które służą zarówno długotrwałym interesom USA, jak i Polski.

Analizujemy, jak postępowały USA, ponosząc dla swojego własnego interesu nakłady na utrzymanie stosownej równowagi w Europie, która to równowaga cementowała otwarty system wolnego świata pozbawiony regionalnej rywalizacji. Że służyło to obronie demokracji i rozwojowi wolnego świata, tego nie muszę dodawać.

 

Zaniepokojeni niepewnością realnego poparcia dla Trójmorza, w tym właśnie duchu będziemy patrzeć na pierwsze tygodnie administracji nowego prezydenta. Od tego będą zależały decyzje wielu państw, w tym Polski, ale także Niemiec, Francji czy innych krajów europejskich. Czy Ameryka ma plan poradzenia sobie z Chinami, z Rosją? Co Ameryka zrobi w Europie? Co z przyszłością otwartego systemu globalnej wymiany towarowej, co z globalizacją?

 

Wszyscy widzimy, co się dzieje w Europie i na świecie. Jest to coś więcej niż zmiana; zapewne dojdzie do głębokiej przebudowy równowagi międzynarodowej. Polska również będzie zmuszona poszukać swojego miejsca. Po bez mała 30 latach dokonuje się redefinicja naszego zaangażowania na wschód od naszych granic, skąd pojawiają się zagrożenia. Polska położona w Europe i będąca jej elementarną częścią pragnie jednak zachowania świata transatlantyckiego.

Obserwujemy uważnie dyskusję amerykańsko-europejską, ze szczególnym uwzględnieniem pojawiających się propozycji niemieckich wobec USA mających na celu stworzenie nowego systemu ze wzmocnioną rolą Niemiec. Obserwujemy daleko idące propozycje płynące z Europy, głównie z Francji, dotyczące strategicznej autonomii. Obserwujemy debatę europejską i światową na temat zmieniającej się roli Stanów Zjednoczonych. Śledzimy niepokojące dane ekonomiczne napływające zza Atlantyku. W tym kontekście pojawiają się na kontynencie europejskim różne opcje, sondowane jest też polskie stanowisko.

Innymi słowy, przed nami czasy przełomowe, czasy nowych otwarć i definiowania na nowo celów strategicznych. Jesteśmy gotowi do rozmów ze Stanami Zjednoczonymi, tak jak to czynimy z partnerami europejskimi.

 

W tym miejscu chciałbym podziękować Pani Ambasador Stanów Zjednoczonych Georgette Mosbacher za jej osobisty wkład w budowanie relacji polsko-amerykańskich w ostatnich latach. Ostatnie dni, ostatnie tygodnie to, jak wszyscy doskonale wiemy, w amerykańskiej polityce bardzo gorący czas. Realizując swoje zadania w zakresie polskiej polityki, relacji polsko-amerykańskich, jak również naszej polityki międzynarodowej, spokojnie działamy, czekając, aż nowy prezydent na dobre rozpocznie urzędowanie.

 

Dziękuję, nie mając żadnych wątpliwości, że zarówno z mojej strony, jako Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, jak i ze strony Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki będą podejmowane wszelkie konieczne wysiłki, by relacje międzynarodowe – nasze i w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego –układały się w przyszłości jak najlepiej, z pożytkiem dla interesów obu naszych krajów, dla naszych narodów i dla poprawy bezpieczeństwa na świecie.

Materiały do pobrania
Elegia na odejście
Autor Strategy&Future
Ta strona używa cookies i innych technologii. Korzystając z niej, wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z Polityką prywatności.