O nieuchronności wojny Polski z Rosją i polskim planie zwycięstwa. Część 1

Truizmem jest stwierdzenie, że geostrategiczna sytuacja Polski i państw naszego regionu zależy od tego jakim wynikiem zakończy się wojna na Ukrainie, która 3 miesiące po jej rozpoczęciu jest już zupełnie innym konfliktem niż w pierwszych dniach po 24 lutego.

(Fot. Wikimedia Commons)

Dziennikarze The Wall Street Journal opisali pięć możliwych scenariuszy zakończenia wojny i tę listę potraktować możemy jako punkt wyjścia na potrzeby naszych rozważań[ 1]. W zgodnej opinii wojskowych konflikt na Ukrainie wszedł w fazę znacznie bardziej statyczną, w której sytuacja na froncie, jak powiedział na konferencji prasowej po zakończeniu drugiego spotkania państw dostarczających broń Ukrainie Lloyd Austin „jest naprawdę kształtowana przez artylerię, a w ciągu ostatnich kilku tygodni widzieliśmy poważne wymiany ognia artyleryjskiego.” [2]

 

Oceniając relację sił, stan morale obu stron [3], zdolności do uzupełnień i możliwości przeprowadzenia mobilizacji [4] można pokusić się o kilka prognoz na temat wariantów zakończenia wojny.

 

1. Scenariusz 1 – załamanie się rosyjskiej armii

Po pierwsze nie można wykluczyć załamania się rosyjskiego uderzenia, czy nawet, w dalej idącym scenariuszu, dezintegracji walczącej na Ukrainie armii. Zdecydować mogą o tym zarówno upadające morale rosyjskich żołnierzy, a o tym, że dowództwo może mieć z tym problem świadczy napływająca w ostatnich dniach coraz większa liczba doniesień związanych z odmową całych oddziałów uczestnictwa w walkach [5], problemami z logistyką, w tym zupełnie anachroniczną logistyką amunicji artyleryjskiej [6] czy niewydolnością rosyjskiego sektora przemysłowego, który może nie nadążyć z produkcją na potrzeby frontu tak aby być w stanie uzupełnić straty. To ważny wątek, któremu warto poświęcić nieco uwagi pamiętając wszakże, że dotyczy on raczej perspektywy średnio niż krótkoterminowej, bo póki co, Rosja nadal dysponuje znaczącymi zapasami uzbrojenia i amunicji, które pozwalają jej budować przewagę ogniową na froncie. Jack Watling i Nick Reynolds eksperci brytyjskiego think tanku strategicznego RUSI napisali pod koniec kwietnia raport podsumowujący dotychczasowy przebieg wojny na Ukrainie. [7] Jest to opracowanie ważne również z tego powodu, że  wykorzystali w nim źródła wywiadowcze, zarówno brytyjskie jak i ukraińskie, w tym zdobyte dokumenty rosyjskich władz, ale także byli na Ukrainie gdzie przeprowadzali ekspertyzy rosyjskiego sprzętu i broni, rozmawiali również z przedstawicielami ukraińskich sił zbrojnych.

 

Są oni zdania, że Rosjanie, po tym jak niepowodzeniem zakończył się blitzkrieg na kierunku kijowskim, przygotowują się do „długiej wojny”, co oznacza, że kluczową kwestią staje się pytanie o możliwości ich sektora przemysłowego. I tu mamy ciekawe, a nawet rewelacyjne informacje. Otóż brytyjscy eksperci już teraz, w czasie wojny, poddali analizie rosyjskie rakiety pozyskane od strony ukraińskiej, zarówno najnowocześniejsze, manewrujące 9M727 wystrzeliwane z systemów Iskander-K, jak i mniej zaawansowane technicznie, o mniejszym zasięgu. Z analiz tych wynika, że podstawowe systemy sterowania ich lotem i naprowadzania zbudowane są niemal w całości w oparciu o zachodnie podzespoły. W przypadku rakiety 9M727, jak argumentują „ z siedmiu portów niezbędnych do wprowadzania danych do jej systemu komputerowego, jeden pochodzi z czasów ZSRR a sześć jest produktem amerykańskim”. Podobne wnioski Brytyjczycy wyciągnęli analizując mniej zaawansowaną rosyjską amunicję rakietową i typy broni. Co z tego wynika? Otóż ich zdaniem w realiach przeciągającej się wojny Rosjanie będą mieli narastające problemy z uzupełnianiem swego potencjału, co więcej zaczną używać starych, znajdujących się obecnie w magazynach typów broni. Dotyczy to zarówno rakiet, jak i zapewne sprzętu, a którym kluczowe systemy, np. optyczne w czołgach, pochodzą z importu. To jednak oznacza też, że szczelność systemu sankcyjnego stanie się już niedługo ważnym czynnikiem warunkującym ewentualne zwycięstwo Zachodu. Osiągnięcie pełnej blokady nie będzie łatwe, ponieważ wykorzystywane przez Rosjan podzespoły i elektronika, to są często systemy podwójnego przeznaczenia, Kreml przez lata przygotowywał się do obchodzenia sankcji budując sieć firm pośredniczących i korumpując przedstawicieli zachodniego sektora przemysłowego właśnie po to aby móc skutecznie obchodzić blokady. Już jesienią, bo wówczas Rosjanie zaczną w większym stopniu odczuwać braki, pojawi się kwestia uszczelnienia przez Zachód blokady a to oznacza ważne decyzje o charakterze politycznym, które powinny skutkować „zwarciem szeregów” i w związku z tym na porządku dziennym stanie kwestia jedności politycznej i scenariusza zwycięstwa w wojnie. Rosjanie liczą na to, iż będą państwa, które wyłamią się z tego bloku, tym bardziej, że obawy związane z nadchodzącą niełatwą zimą i kryzysem energetycznym wzmocnione zostaną przez zbliżający się światowy kryzys żywnościowy, który pociągnie za sobą kolejny kryzys, tym razem migracyjny. Tak długo jak Rosjanie eksportują swoje węglowodory do Europy, to są w tej rozgrywce, w związku z faktem, że otrzymują znaczne zastrzyki finansowe, stroną bezpieczną i potencjalnie nawet silniejszą. Pieniędzy tych nie wystarczy na poprawienie poziomu życia przeciętnego Rosjanina, ale w zupełności umożliwi import paralelny i przemyt podzespołów i komponentów dla sektora zbrojeniowego.

 

Wydaje się zatem, że perspektywa załamania się rosyjskiego potencjału uderzeniowego istnieje, ale nie jest to kwestią najbliższych dni, ani nawet zapewne tygodni. Raczej należy liczyć się z wojną przedłużającą się, trwającą jeszcze co najmniej kilka miesięcy, w czasie której zmieniać może się dynamika działań na froncie i intensywność konfliktu, ale prawdopodobieństwo gwałtownej dezintegracji rosyjskiej armii jest raczej niewielkie. Jeśli zgodzić się z tezą, formułowaną przez brytyjskich ekspertów, że w dłuższej perspektywie możliwości rosyjskiego sektora wojskowo – przemysłowego zależą od szczelności blokady na dostawy newralgicznych komponentów nałożonej na Rosje ze strony kolektywnego Zachodu, to najważniejszym czynnikiem zwycięstwa wydaje się być determinacja i jedność państw wspierających Ukrainę. Z tym nie jest najlepiej, bo przecież choćby w ostatnich dniach mieliśmy do czynienia z wystąpieniami prezydenta Francji, kanclerza Niemiec, czy premiera Włoch[8] , których cechą wspólną było lansowanie tezy o konieczności zakończenia wojny teraz przez ogłoszenie zawieszenia broni i przejście do dialogu politycznego z Rosją. To nas przybliża do drugiego, znacznie bardziej prawdopodobnego scenariusza, jakim jest

 

2. Pat strategiczny

Nie ma wątpliwości, iż mimo blokady informacyjnej strony ukraińskiej, która nie ujawnia informacji na ten temat, to w pierwszej fazie wojny ponosiła ona znaczne straty. Watling i Reynolds piszą, że walki na Północy kraju były bardzo intensywne, a co więcej Ukraińcy ponieśli duże straty, przede wszystkim jeśli chodzi o doborowe, najlepiej wyszkolone oddziały. Rosyjskie systemy ogniowe generalnie sprawdziły się w walce, dowodząc swej skuteczności, ale jak zauważył jeden z ukraińskich dowódców w rozmowie z Brytyjczykami „rosyjski sprzęt działa tak skutecznie, jak się obawialiśmy, ale był nieumiejętnie wykorzystany”. Zawiodła strategia, plany operacyjne były źle przygotowane i słabo realizowane, ale nie potwierdziło się przeświadczenie, żywione przez niektórych naszych „ekspertów”, że wyposażenie Rosjan to złom, jakieś zakurzone, powyciągane z magazynów, starocie jeszcze z czasów ZSRR.

 

W obecnej fazie wojny Rosjanie zmienili sposób działania, skrócili front, zwiększyli siłę ostrzału artyleryjskiego, są mniej skłonni do działań bez osłony, w sposób metodyczny niszczą ukraińskie węzły kolejowe i linie zaopatrzenia. Ponoszą nadal znaczne straty, ale strona ukraińska również. Prezydent Zełenski w jednym z niedawnych wystąpień publicznych mówił, że każdego dnia na froncie ginie od 50 do 100 ukraińskich żołnierzy[9], co oznacza, iż zasadną może wkrótce okazać się kwestia zdolności strony ukraińskiej do uzupełnienia strat a Rosja ma na froncie w Donbasie już obecnie 20-krotną przewagę sprzętową nad Ukrainą.[10] Pojawiły się też pierwsze informacje o trudnościach w zaopatrzeniu wojsk ukraińskich, a Zelenski w jednym ze swoich ostatnich wystąpień mówił, że „najbliższe tygodnie będą trudne” [11]

 

Rosja nie zmniejsza presji w Donbasie, co więcej, rosyjscy eksperci wypowiadający się na temat wojny są zdania, że będzie to długi konflikt, pierwsze rozstrzygnięcia będziemy mieli jesienią a generalnie Rosja, która obecnie walczy nie z Ukrainą a całym zachodem tego konfliktu nie może przegrać. Trwające w rosyjskich elitach dyskusje na temat modelu mobilizacyjnego gospodarki, tak aby być w stanie kontynuować i wygrać starcie na Ukrainie, również nie wskazują na gotowość przejścia do fazy politycznej, chyba, że Ukraina zgodziłaby się, o czym niemal otwarcie mówił w wywiadzie dla AP Aleksander Łukaszenka kreujący się na osobistego wysłannika Putina [12], na straty terytorialne, na co nikt w Kijowie nie ma ochoty.

 

Jednocześnie obecnie strona ukraińska informuje o przygotowaniach Rosjan do przejścia do defensywy szczególnie na południu w okolicach Chersonia jak i w rejonie Charkowa, co również potwierdza tezę, że wojna może wejść w fazę o mniejszej intensywności działań, oczywiście o ile żadna ze stron, na co dziś niewiele wskazuje, nie uzyska potencjału przełamaniowego. W tym scenariuszu zdolność Ukrainy do kontynuowania obrony, nie mówiąc już o przejściu do kolejnej fazy działań polegających na próbie wyparcie Rosjan co najmniej na linię 24 lutego, zależy przede wszystkim od skali i charakteru dostaw z Zachodu, co znów na plan pierwszy wysuwa kwestie związane z jednością i stopniem zaangażowania państw wspierających Kijów. Jeśli zaopatrzenie dla ukraińskich sił zbrojnych zwolni, albo będzie kontynuowane na obecnym poziomie, a jednocześnie impet rosyjski będzie ulegał wyczerpaniu, to może okazać się, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie zmniejszenie intensywności działań wojennych, po obu stronach, w wyniku zmęczenia i wyczerpywania się zasobów. Nawet bez formalnego zawieszenia broni czy rozpoczęcia rozmów pokojowych możemy mieć do czynienia z przeciągającym się, dalekim od rozstrzygnięcia ale wyczerpującym i destabilizującym konfliktem, co może zostać wykorzystane przez niektórych graczy w Europie po to aby wymusić nową formułę polityczną w rodzaju Mińska 3. Tego rodzaju perspektywa wydaje się bardzo prawdopodobna, jeśli nie uda się doprowadzić do sytuacji, kiedy mógłby urzeczywistnić się trzeci scenariusz, którym jest:

 

3. Przejście Ukrainy do ofensywy

Andrij Zahorodniuk dowodzący ukraińskimi siłami zbrojnymi mówi w wywiadzie dla Kiev Independent[13], ze Ukraina jest w stanie tę wojnę wygrać, ale jednocześnie podkreśla, iż zależy to od tego „w jaki sposób nasi partnerzy, w tym USA, będą wysyłać broń, sprzęt i amunicję”. Podobny przekaz formułuje Oleksij Arestowicz, doradca Zełenskiego mówiący, że jeśli Rosjanie nie przystąpią do poważnych negocjacji w kwestii przyszłości Donbasu i Krymu, po tym jak ukraińskie wojsko wyprze jej wojska na linię 24 lutego, to wówczas Moskwa musi liczyć się z tym, że zostanie siłą wyparta z tych terenów. [14] Andriej Jermak, szef administracji prezydenckiej, oświadczył z kolei, że Kijów sam będzie w stanie odblokować tor wodny do Odessy i wznowić dostawy zboża przeciwdziałając w ten sposób zagrożeniu związanemu z wybuchem głodu w skali światowej jeśli otrzyma od Zachodu niezbędne w tym celu systemy rakietowe do zwalczania okrętów. [15] Z kolei Ołeksij Reznikow, minister obrony Ukrainy, w trakcie niedawnych rozmów z szefami resortów obrony państw UE powiedział, że jego zdaniem wojna z Rosją będzie długa, Ukraina może ją wygrać, ale ta perspektywa zależy od tego czy uda się jej zbudować i odpowiednio wyposażyć armię rezerwową, niezbędną aby przejść do kontrofensywy. Reznikow apelował o lepszą koordynację wśród sojuszników Kijowa w zakresie dostaw sprzętu i położenie nacisku nie na poszczególne systemy, ale przyjęcie filozofii dostarczenia Ukrainie „jednostki organicznej”, czyli szkolenie i wyposażanie całych oddziałów w ramach planów krótko, średnio i długookresowych. Przy takim podejściu na Ukrainie, ale również zapewne poza jej granicami musiałyby być formowane oddziały, które byłyby kompleksowo wyposażone przez Zachód i szkolone, tak aby wdrożyć NATO-wskie procedury. To nie tylko zwiększyłoby zdolności sił zbrojnych Ukrainy i przyspieszyło perspektywę przejścia do kontrofensywy, ale również doprowadziło do stopniowej modernizacji ukraińskiej armii. [16]

 

Deklaracje te oznaczają, że Ukraina, zarówno społeczeństwo jak i kierownictwo polityczne państwa, ma wolę walki, jednak warunkiem realizacji takiego scenariusza jest zmiana charakteru dostaw z Zachodu i przede wszystkim ich skali. Z pierwszych informacji po tzw. konferencji Ramstein 2, w której uczestniczyło 47 państw donatorów, wynika, że następuje powolne przesunięcie w zakresie tego co się dostarcza (m.in. Dania przekazuje rakietowe systemy Harpoon [17] do zwalczania okrętów) jednak skala dostaw jest jeszcze niejasna. [18] To co rzuca się również w oczy jest fakt, iż nowe dostawy, ale także naprawy uszkodzonego i „zdobycznego” sprzętu strony ukraińskiej i szkolenie oddziałów, zaproponowało 20 z 47 państw uczestniczących w konferencji a na liście tej nie ma ani Francji, ani również Niemiec. Ukraińskie media wręcz twierdzą, że Berlin, mimo deklaracji i publicznych zapowiedzi na ten temat blokuje i opóźnia dostawy sprzętu wojskowego na Ukrainę a także uniemożliwia włączenie się niemieckiego sektora zbrojeniowego w jej wysiłek wojskowy. [19]

 

Oznacza to, że niezależnie od determinacji strony ukraińskiej dziś nie posiada ona potencjału aby myśleć o przejściu do kontrofensywy w wymiarze większym niźli taktyczny. Uzyskanie takich zdolności zależy od skali dostaw Zachodu i podjęcia kluczowych decyzji, które, jak się wydaje jeszcze nie zapadły. Już obecnie mamy do czynienia z oporem części państw europejskich wobec takiego rozwiązania które preferują zakończenie wojny w tej fazie. Musimy tez się liczyć z niezdecydowaniem wśród amerykańskich decydentów. Warto tej ostatniej kwestii poświęcić nieco uwagi, bo naszą perspektywę, jak sądzę, zaburza rosnąca skala amerykańskiej pomocy wojskowej (mierzonej w dolarach) dla Ukrainy. W istocie mamy w tym zakresie do czynienia z pozytywnym trendem. Na początku Ukraina otrzymywała lekkie, głownie przenośne systemy, zgodnie z przyjmowanymi założeniami o szybkim zwycięstwie Rosji i przejściu wojny w fazę działań partyzanckich. Przebieg konfliktu zwaloryzował te oceny, co skłoniło elity strategiczne Stanów Zjednoczonych zarówno do zwiększenia skali pomocy, odejścia od klasyfikacji systemów na ofensywne i defensywne, dostarczanie przede wszystkim tych ostatnich a także stopniowego zwiększenia dostaw sprzętu ciężkiego. Jednak te pozytywne zmiany nie mogą nam przysłonić faktu, że przełom jeszcze nie nastąpił i decyzja o budowie potencjału sił zbrojnych Ukrainy niezbędnego aby wygrać wojnę z Rosja jest dopiero przed nami. Piszą o tym Rebeccah L. Heinrichs i Bryan Clark eksperci The Hudson Institute, think tanku specjalizującego się w kwestiach strategicznych [20] . Dowodzą oni, że analiza tego w jaki sposób administracja Bidena pomaga Ukrainie, zarówno jeśli chodzi o zakres pomocy jak i rodzaj dostarczanego sprzętu skłania do wniosku, iż mamy do czynienia z „uporczywą odmową administracji zdjęcia z ukraińskiego rządu ograniczeń, tak aby mógł on rozpocząć prawdziwą kontrofensywę, która mogłaby zmusić Rosję do zakończenia wojny. Zamiast tego pakiet zbrojeniowy sugeruje, że celem Bidena jest utrzymanie Ukrainy w walce, dopóki Moskwa nie będzie gotowa do negocjacji. Niestety podejście administracji (Bidena) pozwala Putinowi ustalić warunki rozmów pokojowych i zmusza Ukrainę do przygotowania się na przedłużającą się wojnę.” To ważne rozróżnienie, argumentują Heinrichs i Clark, bo czym innym jest uzbrojenie, wyszkolenie i rozbudowanie sił ukraińskich tak aby mogły one wygrać wojnę, a czym innym jest stworzenie potencjału niezbędnego ale tylko dla jej kontynuowania po to, aby w ten sposób osłabić, wykrwawić, Rosję. Nie chodzi w tym wypadku wyłącznie o to, choć i to jest niezmiernie ważna kwestia, że równolegle wykrwawia się też Ukraina, ale o wizję powojennego ładu, postrzeganego przede wszystkim pod kątem interesu Stanów Zjednoczonych. Eksperci Hudson Institute są zdania, że w najlepiej rozumianym interesie Waszyngtonu jest szybkie zakończenie wojny, pokonanie Moskwy, a to będzie wymagało takiego uzbrojenia Ukrainy, aby jej siły zbrojne były w stanie przeprowadzić skuteczną kontrofensywę i wyprzeć Rosjan zarówno z terenów zajętych po 24 lutego jak i z całego Donbasu, a także Krymu. Posługują się przy tym argumentami różnej natury. Najpierw geopolitycznymi. Otóż są oni zdania, że dotychczasowa rezerwa Francji i Niemiec wobec ewentualnej perspektywy pokonania Rosji powodowała, iż Waszyngton wolał zająć postawę ostrożną, bo w Sojuszu Północnoatlantyckim rysował się podział. Jednak teraz, wraz z akcesem Szwecji i Finlandii, z politycznego punktu widzenia, punkt ciężkości przesunął się w stronę państw zainteresowanych wygraniem wojny z Rosją, a nie tylko jej osłabieniem, co nakazywałoby Ameryce „wykorzystać moment” i pójść do przodu. Z wojskowego punktu widzenia zmiana charakteru amerykańskiej pomocy dla Ukrainy też jest potrzebna. Po pierwsze dlatego, że Rosjanie już zniszczyli część ukraińskiej infrastruktury, w tym drogi. A to oznacza, że należy raczej dostarczać haubice samobieżne, niźli ciągnione. Ponadto Ukraina musi uzyskać potencjał uderzeniowy na większym dystansie, co oznacza potrzebę dostarczenia dronów uderzeniowych, jak i artylerii rakietowej o większym zasięgu, w tym precyzyjnych pocisków naprowadzanych przez drony. Na porządku dnia staje też, zdaniem Heinrichs i Clarka kwestia przełamania rosyjskiej blokady Odessy, co oznacza potrzebę dostarczenia nowoczesnych systemów do zwalczania okrętów. Niezbędna będzie też, jak piszą, potrzeba „wywarcia presji” przez Waszyngton na europejskich sojusznikach Stanów Zjednoczonych, aby ci w większym stopniu niźli dotychczas wzięli na siebie ciężar uzbrojenia i zaopatrzenia Ukrainy.

 

Osobna kwestią jest to jakiego, aby móc przejść do kontrofensywy, sprzętu potrzebuje Ukraina. Ilja Ponomarienko, dziennikarz Kiev Independent i jednocześnie doradca szefa administracji prezydenta Zełenskiego napisał [21], że Ukraina potrzebuje ciężkiej artylerii, wieloprowadnicowych systemów rakietowych (MLRS), dużych ilości amunicji, systemów nadzoru pola walki i wielkich, zsynchronizowanych dostaw od sojuszników. Istotną kwestią jest to o jakiego rodzaju ilościach mówimy? Z informacji, które Strategy & Future uzyskało od ekspertów amerykańskich [22] wyniku, że budowa ukraińskiego potencjału przełamaniowego, co jest warunkiem wstępnych przeprowadzenia przez stronę ukraińską kontruderzenia, którego celem będzie wyparcie Rosjan na linię 24 lutego wymaga znacznych, rytmicznych dostaw. Mowa jest m.in. o 600 lekkich opancerzonych wozach bojowych piechoty, 360 czołgach, 54 haubicach 155 mm, 1500 ciężarówkach dla transportu zaopatrzenia i tyleż samo do przewozu żołnierzy. Do tego dochodzą kwestie związane z odzyskaniem kontroli własnej przestrzeni powietrznej, co oznacza konieczność odbudowy potencjału lotnictwa i obrony przeciwlotniczej. Mówimy m.in. o 96 samolotach bojowych, 48 szturmowych, 68 helikopterach bojowych i kolejnych 172 przeznaczonych do innych zadań. Mamy jeszcze kwestie związane z koniecznością uzupełnienia strat w walczących i nowo-sformowanych (pamiętając o tym, że mobilizację Kijów ogłosił już po wybuchu wojny) brygadach obrony terytorialnej i oddziałach regularnej armii, co oznacza, że liczby te należy podwoić lub nawet potroić. Do tego dołączają się kwestie związane ze szkoleniem, formowaniem i wyposażaniem pełnych jednostek zdolnych wejść do walk „z marszu”, zbudowaniem bezpiecznej i wydajnej logistyki, naprawami sprzętu, systemem leczenia i rekonwalescencji ukraińskich żołnierzy. Pojawia się pytanie czy państwa szeroko rozumianego Zachodu dysponują wystarczającymi zapasami sprzętu znajdującego się w ich magazynach wojskowych. Nie rozstrzyga to kwestii politycznych i nie przesądza tego czy chcą udostępnić Ukrainie swe arsenały. Na razie skoncentrujmy się na tym czy Zachód dysponuje odpowiednim potencjałem w tym zakresie. Z wyliczeń ekspertów rosyjskich wynika, że tylko amerykańskie siły lądowe mają w magazynach rezerwowych m.in. co najmniej (nie licząc sprzętu będącego aktualnie na wyposażeniu) 975 ciągnionych haubic 155 mm M198, 617 ciężkich gąsiennicowych MLRS M270, a także 375 lekkich kołowych HIMARS M142.[23]Jeśli chodzi o liczbę czołgów (MBT) będących w magazynach amerykańskiej armii, to rocznik Military Ballance IISS za 2021 rok podaje liczbę 3700 sztuk.[24] Przytaczam te liczby nie po to aby prowokować dyskusję na temat ich wiarygodności, pozostawiając debatę czy jest to 3700 Abramsów czy może 3705 i jak szybko mogłyby one trafić na front pasjonatom tego rodzaju rozważań. Kwestią oczywistą jest to, że Stany Zjednoczone same, nawet nie biorąc pod uwagę zaangażowania innych państw chcących w ramach „koalicji chętnych” wspierać Ukrainę, mają wystarczający potencjał aby doprowadzić do zwycięstwa w wojnie z Rosją. Musi jednak w pierwszej kolejności zostać podjęta w tej kwestii decyzja o charakterze politycznym, a to jeszcze póki co nie nastąpiło, a potem zbudowany cały system który mógłby obsługiwać w sposób niezakłócony ukraińską armię.

 

Z polskiej perspektywy, jeśli w Waszyngtonie zostanie podjęta decyzja o zmianie skali i jakości wsparcia wojskowego dla Ukrainy, co wydaje się być warunkiem koniecznym przejścia jej sił zbrojnych do kontruderzenia i co przybliżać będzie perspektywę wyparcia Rosjan, a to jeszcze nie musi oznaczać zwycięstwa wojnie, równa się to znaczącemu wzrostowi zaangażowania naszego kraju w ten konflikt. Staniemy się w sposób oczywisty stroną w wojnie, która, jeśli Rosjanie zaczną przegrywać, musi być przygotowana na tego konsekwencje, w tym, bezpośrednie ataki. Jeśli jednak Stany Zjednoczone nie podejmą decyzji o zwiększeniu skali pomocy wojskowej dla Ukrainy, co z oczywistych względów oddali perspektywę ukraińskiego kontrnatarcia, wówczas przybliżeniu ulega scenariusz „pata strategicznego” a być może, w skrajnej postaci nawet dziś uznawanego za mało prawdopodobny, scenariusza nr 4, jakim jest…

(Fot. flickr.com)

4. Upadek Ukrainy

Nawet jeśli uznamy oficjalne dane rosyjskiego ministerstwa obrony, które donosiło o zniszczeniu 1,5 tys. ukraińskich „jednostek artylerii” różnego typu za poważnie przesadzone[25], to wydaje się, że strona ukraińska, zwłaszcza w obecnej fazie wojny ponosi znaczne straty. Pojawiają się doniesienia o brakach paliwa i amunicji, Rosjanie atakują też węzły kolejowe i metodycznie niszczą ukraiński potencjał przemysłowy. W realiach przeciągającej się wojny na wyniszczenie, w sytuacji, której nie można wykluczyć, zmniejszenia skali i rytmiczności dostaw może okazać się, że Rosjanie odbudowują swą przewagę na froncie. Tym bardziej, że nawet w czasie pierwszej fazy wojny strona ukraińska popełniała błędy. Jurij Butusow, dziennikarz wojskowy i były doradca ministra obrony, jest zdania, że takim błędem było np. złe przygotowanie obrony południa Ukrainy, koncentracja dwóch brygad w Mariupolu, zamiast zorganizowania oporu na linii Tokmak – Melitopol i nie zniszczenie żadnego z 5 mostów umożliwiających szybkie przemieszczanie się rosyjskich oddziałów w kierunku na Mariupol.[26] Piszę o tym nie dlatego aby rozpoczynać dyskusję na temat pierwszej fazy wojny na Ukrainie, czy traktować każdą wypowiedź Butusowa w kategoriach prawdy objawionej. Chodzi raczej o zwrócenie uwagi po pierwsze na fakt, iż mimo skutecznej strategii obrony strona ukraińska może również popełniać błędy, a po drugie, iż wraz z przedłużającą się wojną i zmianą jej charakteru z konfliktu z dominującym elementem manewrowości na rzecz starcia bardziej statycznego z dominującym znaczeniem przewagi ogniowej, zarówno morale ukraińskiego wojska może ulec pogorszeniu jak i przewaga ilościowa i ogniowa po stronie rosyjskiej zacząć odgrywać większą rolę. Ten scenariusz wydaje się być dziś najmniej prawdopodobny. Phillips O’Brien, profesor studiów strategicznych na University of St. Andrews wręcz wyklucza tego rodzaju perspektywę, a Mick Ryan, australijski dwugwiazdkowy generał w stanie spoczynku, obecnie wykładowca akademicki i autor wydanej w tym roku książki na temat transformacji wojny w XXI wieku (War transformed) wręcz jest zdania, że ukraińska strategia walki, polegająca na zastosowaniu podejścia asymetrycznego, wyszukiwaniu słabych punktów przeciwnika i na ich atakowaniu, doprowadzi w rezultacie do „korozji” rosyjskiej machiny wojennej powodując jej zatrzymanie się. [27]

 

To, że dziś tego rodzaju rozwój wydarzeń wydaje się nam mało prawdopodobny, choć jeszcze trzy miesiące temu traktowany był jako niemal pewny, jest pochodną dwóch czynników – ukraińskiej woli walki i determinacji państw Zachodu aby ten wysiłek wspierać. Załamanie się któregokolwiek z tych elementów oznacza zwiększenie prawdopodobieństwa realizacji tego scenariusza. Wreszcie musimy liczyć się z kolejnym wariantem rozwoju wydarzeń, a jest nim:

 

5. Scenariusz eskalacji

Oznacza on w praktyce odwołanie się Moskwy do broni masowego rażenia, co wydaje się dziś najmniej realną perspektywą, zwłaszcza w sytuacji kiedy strony walczą „w zwarciu”. Wojskowa skuteczność użycia taktycznych ładunków jądrowych niewielkiej mocy, czy środków chemicznych wydaje się wątpliwa, a polityczne, dla Moskwy, skutki odwołania się do środków tego rodzaju byłyby opłakane. Nie oznacza to jednak, iż nie można takiej perspektywy, w planie politycznym, odrzucić całkowicie.

 

Warto w związku z tym zadać pytanie o to jak może wyglądać rosyjski plan zakończenia obecnej wojny z Ukrainą w obecnej fazie? Po pierwsze Moskwa musi przesunąć linię frontu, najlepiej na linię administracyjnej granicy „republik” Ługańskiej i Donieckiej, co w świetle ostatnich deklaracji ministra Szojgu ma nastąpić w perspektywie najbliższych kilkunastu dni.[28] Po drugie po osiągnięciu tej rubieży Rosja może ogłosić o osiągnięciu celów wojennych, co potwierdzi defilada zwycięstwa i szereg posunięć o charakterze polityczno – symbolicznym, w tym i nasilenie retoryki „humanitarnej” i deklaracje o spowolnieniu działań wojennych, o czym Szojgu też wspominał w ostatnim czasie. [29] To może uprawniać trzecie posunięcie polegające na jednostronnym ogłoszeniu zawieszenia działań wojennych i gotowości przejścia do rokowań pokojowych. Takie stanowisko nie musi oznaczać definitywnego zakończenia wojny, równie dobrze możemy mieć do czynienia z zamrożeniem konfliktu. Jednak z rosyjskiego punktu widzenia nawet taki scenariusz może być korzystny, bo kontynuowanie walki przez siły ukraińskie Moskwa może przedstawiać jako dążenie do eskalowania konfliktu, co być może, osłabi polityczny front poparcia dla Kijowa na Zachodzie. Wreszcie Rosja dysponuje argumentem, i jest nim gotowość do użycia ładunków jądrowych, aby zniechęcić Kijów do tak rozumianej „eskalacji”. Przeprowadzona przez Rosję w kwietniu próba z rakietą naddźwiękową typu Sarmata i towarzysząca jej retoryka uprawdopodobnia tego rodzaju perspektywę. [30] Czy Moskwa odwoła się do strategii eskalacji celem deeskalacji, której samo istnienie jest od kilku lat przedmiotem ożywionych sporów w środowisku eksperckim, pozostaje kwestią otwartą. Jednak stojąca przed Moskwą perspektywa porażki w wojnie, jeśli nie zostanie złamana wola oporu Ukrainy a Zachód podejmie polityczną decyzję o tym, że konflikt z Rosją musi zakończyć się jej wyparciem z ziem zajętych w 2014 roku i znaczącym osłabieniem potencjału wojskowego, przybliża nas, o czym otwarcie piszą rosyjscy eksperci [31], do tego rodzaju sytuacji.

 

6. Konsekwencje dla Polski – scenariusze wojny

Każdy z zarysowanych scenariuszy rozwoju i zakończenia wojny na Ukrainie pociąga za sobą daleko idące konsekwencje dla Polski. Uznawany milcząco przez nasze elity za najlepszy dla nas (kontruderzenie Ukrainy w połączeniu ze scenariuszem załamania się rosyjskiej armii) wariant wydarzeń oznacza z jednej strony podjęcie szeregu ważkich decyzji wojskowych przez naszych głównych sojuszników, co wymusi zmianę relacji sojuszniczych, również układu sił politycznych w Europie, ale przede wszystkim oznacza wzrost bezpośredniego zaangażowania Polski, która będzie musiała odegrać rolę głównego hubu zaopatrzeniowego, szkoleniowego i przemysłowego, na potrzeby wojny. Oznacza to nie tylko zagrożenie wejścia wprost do walki, również wystawienia Polski na bezpośrednie ataki, ale również wymusi konieczność przebudowy, zwłaszcza jeśliby konflikt miał się przedłużać, całości życia społecznego i gospodarczego, polegającej na stopniowej militaryzacji kraju. Dopiero powodzenie ukraińskiego kontruderzenia może w konsekwencji, dlatego o tym nie ma sensu teraz pisać, uruchomić najlepszy z punktu widzenia naszego interesu narodowego wariant wydarzeń, polegający na dezintegracji rosyjskiego organizmu państwowego przez uruchomienie procesu przypominającego rozpad ZSRR.

 

Pozostałe scenariusze rozwoju wydarzeń na Ukrainie, zarówno „pat strategiczny” jak i tym bardziej wariant eskalacji, który w gruncie rzeczy prowadzi również do zamrożenia wojny tylko po przekroczeniu kolejnego progu i znacznym wzroście zniszczeń i skali ofiar, z pewnością wariant zwycięstwa Rosji oznacza, że znajdziemy się w gorszej sytuacji, nawet w porównaniu z dniem obecnym. Trzeba zgodzić się z opinią generała Eirik Kristoffersen, szefa norweskich sił zbrojnych, który powiedział, że z wojskowego punktu widzenia „Rosja jest dziś rannym niedźwiedziem”, którego możliwości zostały naruszone, ale nie rozbite. Towarzyszy temu poczucie oblężonej twierdzy, wojny z całym Zachodem, co najprawdopodobniej spowoduje dążenie do rewanżu. Norweski generał jest zdania, że jeśliby wojna na Ukrainie została w obecnej fazie „zamrożona” nie mówiąc już o zwycięstwie Rosji i podporządkowaniu przez nią sobie Ukrainy, to Moskwa będzie w stanie odbudować swój potencjał w czasie 5 do 10 lat. [32] Rosja nie zrezygnowała, o czym warto pamiętać, ze swych celów politycznych sformułowanych przez Putina w połowie grudnia 2021 roku sprowadzających się do przekształcenia Europy Środkowej w obszar o odmiennym statusie bezpieczeństwa niźli „stare NATO” o czym zresztą rosyjski prezydent mówił otwarcie przy okazji celebry związanej z rocznicą zakończenia II wojny światowej. [33]

 

Oznacza to, że następnego dnia po zwycięstwie, lub „zamrożeniu” Konfliktu Rosja przystąpi do przygotowań do kolejnej, tym razem rozstrzygającej wojny, w której celem będzie Polska, bo dotychczasowy przebieg konfliktu na Ukrainie pokazał, iż nie jest możliwe pokonanie tego kraju bez jednoczesnego obezwładnienia Polski. Innymi słowy w sensie strategicznym, niezależnie od rozstrzygnięć politycznych, Rosja będzie traktować Polskę i Ukrainę jako jeden cel. To zaś oznacza, że w każdym wariancie rozwoju wydarzeń rośnie nasze zaangażowanie w wojnie na Ukrainie i realną staje się perspektywa kiedy będziemy jej stroną. Zmienia się tylko perspektywa czasowa. Jeśli Ukraina uzyska potencjał przełamania i wyparcia rosyjskich sił zbrojnych z własnego terytorium, to bez uruchomienia procesu politycznego w Rosji, który mógłby doprowadzić do zmian „kodu genetycznego” kraju na wzór tego co stało się w Niemczech i Japonii po II wojnie światowej a do tego potrzebna jest klęska a nie przegrana, ten sukces będzie oznaczał tylko odwleczenie generalnego starcia, bo rosyjskie elity będą dążyć do rewanżu. Przegrana Ukrainy, zamrożenie wojny w obecnej fazie, niczego nie zmienia. Skala strat Rosji będzie mniejsza, przeto czas niezbędny na odbudowę jej potencjału wojennego, krótszy. Polska i tak jest już przez Moskwę traktowana w kategoriach strategicznego zagrożenia dla rosyjskiego interesu narodowego, co oznacza, że musimy zacząć, z wojskowego punktu widzenia, na serio przygotowywać się do wojny z Rosją, w której się znajdziemy, nie wiadomo jeszcze tylko czy nastąpi to za 3, 5 czy może 10 lat. Oznacza to również potrzebę opracowania polskiej politycznej koncepcji zwycięstwa w wojnie, ale o tym napisze w kolejnej części tego materiału.

 

 

[1] https://www.wsj.com/articles/ukraine-russia-war-end-11652967707?mod=hp_lead_pos7
[2] https://www.defensenews.com/pentagon/2022/05/23/ukraine-to-get-harpoon-anti-ship-missiles-from-denmark-amid-russian-black-sea-blockade/
[3] https://www.foreignaffairs.com/articles/russian-federation/2022-05-18/russian-militarys-people-problem
[4] https://www.rferl.org/a/russia-age-limit-removed-military-draft-bill/31859884.html ; https://glavred.info/ukraine/voennyy-ekspert-ukazal-na-glavnuyu-problemu-rossiyskiy-okkupantov-v-ukraine-10374243.html
[5] https://www.theguardian.com/world/2022/may/12/they-were-furious-the-russian-soldiers-refusing-to-fight-in-ukraine
[6] https://twitter.com/noclador/status/1528024733983424512
[7] https://rusi.org/explore-our-research/publications/special-resources/operation-z-death-throes-imperial-delusion
[8] https://www.wsj.com/livecoverage/russia-ukraine-latest-news-2022-05-20/card/italy-circulates-4-point-peace-plan-h2o9EfwULf6P1mwDbjdn
[9] https://wydarzenia.interia.pl/raporty/raport-ukraina-rosja/aktualnosci/news-zelenski-ukraina-moze-tracic-kazdego-dnia-nawet-100-zolnierz,nId,6042085
[10] https://twitter.com/KyivIndependent/status/1528822613421834240
[11] https://www.president.gov.ua/en/news/najblizhchi-tizhni-vijni-budut-skladnimi-ale-v-nas-nemaye-zh-75325
[12] https://apnews.com/article/alexander-lukashenko-interview-transcript-883228111287
[13] https://kyivindependent.com/national/andriy-zagorodnyuk-those-saying-ukraine-cant-win-dont-understand-the-situation/
[14] https://nv.ua/world/geopolitics/arestovich-esli-rossiya-ne-poydet-na-peregovory-po-krymu-i-donbassu-zaberem-siloy-novosti-ukrainy-50244175.html
[15] https://www.pravda.com.ua/rus/news/2022/05/22/7347785/
[16] https://www.mil.gov.ua/en/news/2022/05/17/oleksii-reznikov-at-the-eu-foreign-affairs-council-on-the-level-of-defense-ministers-with-the-participation-of-the-nato-secretary-general
[17] https://thehill.com/policy/defense/3498282-pentagon-20-countries-agree-to-new-security-aid-for-ukraine/
[18] https://www.defensenews.com/pentagon/2022/05/23/ukraine-to-get-harpoon-anti-ship-missiles-from-denmark-amid-russian-black-sea-blockade/
[19] https://twitter.com/KyivIndependent/status/1528771984791900160
[20] https://thedispatch.com/p/what-we-must-do-to-help-ukraine-win?s=r
[21] https://twitter.com/IAPonomarenko/status/1528027263098298370
[22] Na podstawie rozmów z Philem Karberem
[23] https://nvo.ng.ru/armament/2022-05-19/7_1189_kiev.html
[24] IISS, Military Balance, 2021, s. 51.
[25] https://nvo.ng.ru/realty/2022-05-19/1_1189_artillery.html
[26] https://nv.ua/ukraine/events/kogda-zakonchitsya-voyna-i-chto-budet-dalshe-na-donbasse-butusov-novosti-ukrainy-50243821.html
[27] https://www.smh.com.au/world/europe/the-ingenious-strategy-that-could-win-the-war-for-ukraine-20220517-p5alz4.html
[28] https://www.svoboda.org/a/shoygu-zayavil-o-vzyatii-pod-kontrolj-luganskoy-oblasti-v-blizhayshee-vremya-/31859781.html
[29] https://www.rbc.ru/politics/24/05/2022/628cad349a79473e57fb5929
[30] https://www.nytimes.com/2022/04/20/world/europe/russia-icbm-putin.html?searchResultPosition=2
[31] https://globalaffairs.ru/articles/politika-i-obstoyatelstva/
[32] https://breakingdefense.com/2022/05/russias-military-is-now-a-wounded-bear-can-it-revive-itself/
[33] http://kremlin.ru/events/president/news/68366
Materiały do pobrania
O nieuchronności wojny Polski z Rosją i polskim planie zwycięstwa. Cz.1
Autor Marek Budzisz
Historyk, dziennikarz i publicysta specjalizujący się w tematyce Rosji i postsowieckiego Wschodu. Ostatnio opublikował „Koniec rosyjskiej Ameryki. Rozważania o przyczynach sprzedaży Alaski".
Ta strona używa cookies i innych technologii. Korzystając z niej, wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z Polityką prywatności.